O moim gotowaniu z dziećmi

Dzieci bardzo chętnie uczestniczą w najbardziej prozaicznych obowiązkach domowych. Pomagają wkładać pranie do pralki, zamiatać, segregować śmieci, a w szczególności kochają pomagać w kuchni. Mieszanie, krojenie, podawanie, podglądanie i smakowanie jest dla nich bardzo interesujące. Wszelkie mycie, przelewanie, odmierzanie jest świetną formą zabawy – może trochę brudną i chaotyczną, ale żeby coś stworzyć, trzeba najpierw nabałaganić. Własnoręcznie przygotowane pasty na kanapki smakują lepiej niż te kupne, z puszki lub ze słoika. Eksperymentowanie z produktami, teksturami, kolorami buduje świadomość kulinarną i poczucie smaku. Dzięki temu wiadomo jak smakuje – marchewka, kalafior, ciecierzyca czy pieczone jabłko.

Wspólne chwile podczas gotowania integrują, cieszą i pokazują, że jedzenie jest ciekawe, ważne i poświęca mu się dużo uwagi i staranności.

Dzieci i jedzenie mają wiele wspólnego. Mogą być spontaniczne i wesołe. Kolorowe, wrażliwe i delikatne. Warto o nie dbać.

Pamiętam swoje pierwsze warsztaty z dziećmi. Dzieci w wieku przedszkolnym, a ja ogromnie zestresowana. Przygotowywaliśmy ciasto kruche – była cisza, a potem czas oczekiwania bo ciastka, które tak bardzo chcieliśmy jeść musiały się upiec i wystudzić. Każdy miał swój kształt – zwierzątka, figury, rośliny, zabawki… Była frajda, ogromna radość i zaciekawienie. Na koniec pytania od dzieci o przepis bo chciałyby wykonać ciastka z rodzicami w domu…Czasem słyszę rozmowy rodziców, że nigdy z dziećmi nie piekli, nie znają sprawdzonego przepisu, a przecież to takie łatwe i szybkie. Zachęcam do zabawy wspólnego przygotowania ciastek. One potrzebują zabawy w kuchni i czasu spędzonego razem przy przygotowywaniu wspólnego posiłku.

Dzieci w wieku szkolnym zazwyczaj mają warsztaty, na których uczą się higieny pracy, czystości oraz samodzielnego krojenia. Zdarza się, że dziecko po raz pierwszy trzyma w dłoni nożyk i potrzebuje pomocy. Staram się dzieciom pokazać zdrowe, pełnowartościowe produkty. Zazwyczaj czegoś nie lubią, komunikują , że nie chcą spróbować. Jednak na koniec warsztatów gdy nasza potrawa jest gotowa, szybko znika z talerzy i wtedy słyszę, że to było pyszne. Cieszy mnie, kiedy udaje mi się stworzyć atmosferę wspólnego posiłku. Mam pełną satysfakcję gdy patrzę na radość dzieci, że mogły mi pomóc i że im smakowało. Cała moja energia, której potrzebuję podczas do przygotowania warsztatów budzi się na nowo podczas ich trwania i nie mogę doczekać się kolejnych….

Wszyscy się ze mną zgodzą, że największy wpływ na to, jak wygląda życie dziecka, mają jego rodzice i opiekunowie, a dopiero środowisko w jakim dorasta. To właśnie my, rodzice mamy największy wpływ na to, co trafi do małej rączki czy na talerz naszego dziecka. To od nas zależy, czy nauczymy je jeść pełnoziarniste pieczywo, świeże warzywa i owoce i pić wodę.