Wielka przygoda, czyli…

Wielka przygoda, czyli jak program MasterChef zmienił moje życie…

Przez ostatnie lata niemal na każdym kanale telewizyjnym widzowie śledzą programy kulinarne – o gotowaniu, o zdrowym odżywianiu i te najbardziej popularne czyli prawdziwe show gdzie rywalizacja uczestników biorących udział w konkursie kulinarnym budzi wiele emocji. MasterChef to program kulinarny, którego celem jest wyłonienie talentów, spośród amatorów kuchni. Po raz pierwszy show został wyemitowany w 1990. Od tamtej pory program nadano w 35 krajach na świecie. To najbardziej popularny program kulinarny, który spośród setek kandydatów wyłania jedynie finałową 14-stkę, której uczestnicy rywalizują ze sobą o najważniejszą nagrodę – tytuł MasterChefa…

Kwiecień 2014 – pojechałam na pierwszy casting, który odbywał się w Warszawie. Ogromnie duża kolejka czekających chętnych aby zaprezentować swoje umiejętności. Atmosfera, która panuje na takim wydarzeniu jest cudowna – fajni ludzie, świetna zabawa i dobre humory…

Pierwszym etapem jest pokazanie swojej „prawie” gotowej potrawy i poddanie jej ocenie profesjonalnym szefom kuchni oraz producentom i reżyserom programu. Przygotowałam swoją ulubioną sałatę szpinakową z gruszką, orzechami w karmelu, gorgonzolą w sosie miodowym z teryaki oraz mały deser – roladę buraczaną z marakują i serem mascarpone. Moja pasja do gotowania i potrawy zaprowadziły mnie na casting główny i dały możliwość walki o bycie w dalszym etapie. Tym samym znalazłam się w setce osób, które powalczą o „fartucha”.

Maj 2014 – casting w Krakowie – piękne miasto – wraz ze mną inni uczestnicy walczący o fartuch – pamiętam ten dzień i każdą nerwową chwilę. Zazdrościłam tym, którzy wybiegali z fartuchem a smutno mi było na widok tych osób, które go nie dostały…Ja byłam prawie na końcu, zmęczenie po całym dniu czekania i nareszcie moje gotowanie. Czy mi poszło? Odkąd pamiętam powtarzam – „Może być zawsze lepiej!!!” – przygotowałam dla jurorów – polędwiczkę wieprzową w niskiej temperaturze marynowaną w nalewce orzechowej, botwinę, galaretkę z buraka i sos daktylowy. Niestety z sosu nie byłam zadowolona i gdy układałam danie na talerzu w tempie expressowym wiedziałam, że stać mnie na więcej…Jednak otrzymałam wymarzony fartuch. Polędwica była różowa, miękka i soczysta i pomysł dania w całości spodobał się jurorom – jestem w kolejnym etapie…

masterchef2

Kolejny etap – Kraków – decydujący, w którym poznamy finałową najlepszą czternastkę uczestników – najlepszych z najlepszych…Marzenie każdego, kto znalazł się w tym etapie. Stadion Cracovi w Krakowie, upalny dzień od rana i 40stka uczestników rywalizujących ze sobą o wejście do finałowej czternastki. I zaczęło się – gotujemy !!! Konkurencja to danie z mięsa w 60 minut. Pomyślałam, że będąc na stadionie przygotuję – małe kulki mięsne, wołowe z suszonymi pomidorami, ziołami z sosami w barwie flagi Polski – sos pikantny słodki chilli oraz jogurtowy z miętą na ten upalny dzień. Dopiero potem zorientowałam się że każdy chciał imponować – smażyli jagnięcinę, kaczkę, steki… Nie było łatwo… Kilka osób odpadło już na etapie gotowania. Jurorzy podają nazwiska pięciu osób – najlepszej piątki, która im zaimponowała – jestem wśród nich!!!! Co za radość !!! Jestem w finałowej 14-stce – marzenia się spełniają… Tak właśnie zaczęła się przygoda

masterchef7

Podczas pierwszego odcinka w kuchni MasterChefa nie było mi łatwo – to był mój słaby dzień – odpadłam z programu. Przez stres i złe samopoczucie tego dnia nie poszło mi z daniem z burakaów a przecież to moje ulubione warzywo. Ktoś odpaść musiał ale patrząc z biegiem czasu warto było brać udział w tej zabawie. Czy wzięłabym udział jeszcze raz? Regulamin programu nie pozwalał mi na ponowny udział w kolejnej edycji programu ponieważ byłam uczestniczką finałowej czternastki. Poznałam fantastycznych ludzi, przeżyłam świetną zabawę, zobaczyłam jak wygląda praca na planie programu, oswoiłam się z kamerą. Przyjaźnie w programie nie istniały ale dziś dzięki programowi mam dwoje przyjaciół – uczestników mojej edycji MasterChef– Karinę i Dawida, którzy wspierają mnie w wielu działaniach i mojej pracy.

masterchef5

To była cudowna przygoda, która zmieniła moje życie zawodowe. Po programie uświadomiłam sobie – co jest dla mnie ważne i gdzie chcę być ! w Kuchni !!! Spróbowałam swoich sił w restauracji Aruana u swojego ulubionego szefa kuchni w Polsce – Witka Iwańskiego. Prowadzę eventy, warsztaty. Zaproszona przez ambasadę w Dubaju zaprezentowałam na festiwalu swój deser. Mam ogrom pracy na co dzień w cateringu dietetycznym. Chciałabym ciężko pracować na swój sukces. W gotowaniu trzeba być silnym, pokornym i cały czas nadal uczyć się czegoś nowego każdego dnia. Wybrałam gotowanie bo sprawia mi radość, daje wiele możliwości. Marzeniem jest mieć swoje bistro i móc gotować w nim dla gości każdego dnia…